Rocznik 2011 na obozie w Szalowej

Drużyna Stadionu Śląskiego z rocznika 2011 od początku tygodnia przebywa na obozie przygotowawczym w Szalowej. Podopieczni trenerów Tomasza Klimasa i Kamila Kolebskiego na zgrupowaniu pozostaną do końca tygodnia.
Nasi 15-latkowie w poniedziałek dołączyli do przebywających już w Szalowej juniorów starszych. Ci ostatni wracają już jednak do domów, a ośrodek pozostanie do dyspozycji “Zielonych” z rocznika 2011. – Odnośnie zastanych warunków mogę tylko potwierdzić słowa trenerów Miłkowskiego i Stachowiaka. Niczego nam tutaj nie brakuje. Warunki treningowe są znakomite, mamy wszystko czego potrzeba, więc pozostaje tylko dobrze to wykorzystać – zapewnia trener Tomasz Klimas.
Mimo zimowych, mroźnych warunków, chorzowianie realizują nakreślony wcześniej plan i nie przejmują się prognozami, zwiastującymi kolejne ochłodzenia. – Pierwszy śnieg podczas naszej obecności spadł dopiero w środę, a boisko zawsze jest tutaj świetnie przygotowane. Czas w Szalowej wykorzystujemy na doskonalenie kilku aspektów. Skupiamy się na budowaniu gry, atakowaniu pola karnego i pracy w pressingu. Pod kątem rywalizacji w Centralnej Lidze Juniorów mierzyliśmy się w sparingu z grającą na tym samym poziomie Sandecją Nowy Sącz, a przed nami jest jeszcze sprawdzian przeciwko Limanovii. Z kolei drużyna trenera Kamila Kolebskiego gry kontrolne rozgrywa z Dunajcem i starszymi rywalami z Kolejarza Stróże – opowiada szkoleniowiec “Zielonych”.
Chorzowianie trenują w Szalowej wspólnie i bez podziału pod względem lig, w których na co dzień rywalizują. – Przyjechaliśmy w 33-osobowym składzie i pracujemy razem. Stawiamy na budowanie zrozumienia między zawodnikami wewnątrz zespołu i jego stabilizowanie. Zimą niewiele zmienia się u nas pod względem kadrowym. Odszedł Piotr Szombara, nie dołączył nikt nowy. Najważniejsze, by wszyscy byli zdrowi, bo jesienią mieliśmy sporo kłopotów w tym kontekście. Niektórzy borykają się jeszcze co prawda z drobnymi urazami, ale nad wszystkim czuwa pod tym względem trener Konrad Łuszcz. To ważne, bo trenujemy tutaj naprawdę mocno, ale wszystko jest dokładnie monitorowane i zaplanowane – mówi trener Tomasz Klimas.
“Zieloni” z rocznika 2011 do Chorzowa wracają 1 lutego. Do wznowienia ligowych rozgrywek wciąż pozostanie im sporo czasu. Wiosna w Centralnej Lidze Juniorów zacznie się 7 marca, zaś tydzień później po raz pierwszy wybiegną na boisko drużyny w I wojewódzkiej lidze trampkarzy C1.

Juniorzy starsi na obozie w Szalowej

Drużyna juniorów starszych Stadionu Śląskiego jako pierwsza w naszej Akademii wyjechała na zimowy obóz przygotowawczy. “Zieloni” od początku weekendu trenują w Szalowej w województwie małopolskim.

💬 Zastaliśmy tu idealne warunki do pracy. To na pewno jeden z lepszych ośrodków, w jakich byliśmy. Nie brakuje nam niczego zarówno pod kątem samego pobytu, czy wyżywienia, jak i narzędzi do pracy. Mamy do swojej dyspozycji pełnowymiarowe, odśnieżone boisko przy samym hotelu, siłownię, salkę fitness, jacuzzi, czy wanny z lodem – opisuje trener chorzowian, Dawid Miłkowski.

Naszym juniorom “poszczęściło się” również pod kątem pogody. Mimo panujących w Polsce mrozów “Zieloni” nie mają problemu z realizowaniem założonego planu. – Trafiliśmy w okno pogodowe. Gdy przyjechaliśmy faktycznie wokół było “biało”. Boiska zostały jednak przygotowane, delikatny mróz w niczym nie przeszkadza, a za oknem robi się coraz cieplej. Nie musieliśmy zmieniać żadnego z elementów naszego planu – zapewnia Dawid Miłkowski.

Chorzowianie początkowo do Szalowej mieli wybrać się w poniedziałek. Przyśpieszyli jednak swój wyjazd o 3 dni. Wszystko przez zaplanowaną wcześniej studniówkę uczniów najstarszej klasy Szkoły Mistrzostwa Sportowego. – SMS to nasz partner z którym bardzo ściśle współpracujemy. Żyjemy w symbiozie i trudno było sobie wyobrazić, by doszło na tym tle do nieporozumień. Tym bardziej, że szkoła studniówkę zaplanowała z rocznym wyprzedzeniem, a i daty obozu zdecydowanie łatwiej skorygować, niż przesuwać tak wyjątkową imprezę. Połączyliśmy więc przyjemne z pożytecznym, choć ja wierzę, że dla zawodników przyjemny jest także trening na naszym obozie – uśmiecha się Miłkowski.

Juniorzy starsi są na początkowym etapie przygotowań do wiosennych zmagań w seniorskiej “okręgówce” i juniorskiej I lidze. Inaczej niż latem, cała grupa trenuje wspólnie, bez podziału na drużyny pod kątem poszczególnych rozgrywek. – Jest kilka przyczyn takiej decyzji. Po pierwsze już zimą kilku graczy z najstarszego rocznika przenosi się do klubów seniorskich, szukając szansy na szybką adaptację do nowych wyzwań, które czekają ich po ukończeniu wieku juniora. Niektórzy leczą jeszcze kontuzje. To sprawia, że nasza grupa jest mniej liczna niż latem. Poza tym na obóz wyjechaliśmy bardzo szybko, bo na niemal dwa miesiące przed startem ligi. Na tym etapie wszyscy mają “czystą kartę” i walczą o swoją pozycję. Nikogo nie skreślamy, ani nie promujemy pod kątem miejsca w składzie na ligę okręgową, więc każdy może mocno popracować nad swoją gotowością – tłumaczy trener Bartosz Stachowiak.

“Zieloni” wracają z Szalowej w czwartek. Później czeka ich wspomniana “studniówka”, a następnie powrót do treningów na własnych obiektach. – Wraz z upływem czasu składy, którymi będziemy grać w “okręgówce” i lidze juniorów będą się krystalizować i stawać coraz sztywniejsze. Póki co dajemy sobie czas na sprawdzanie różnych wariantów kadrowych. Sporo mieszamy, by wypracować optymalne rozwiązania dla zawodników – przekonuje Bartosz Stachowiak.

📋 Początek wiosennych zmagań w katowicko-sosnowieckiej “okręgówce” zaplanowano na 14 marca. W tym samym terminie na boiska wrócą drużyny rywalizujące w I lidze juniorów starszych.

Miłosz Węglarz: Bliżej “prawdziwej” piłki

Drużyna Stadionu Śląskiego z rocznika 2014 doskonale poradziła sobie w swojej pierwszej rundzie w kategorii młodzików. Podopieczni trenera Miłosza Węglarza imponowali umiejętnościami i charakterem, przekładając je na czołowe lokaty w I i III lidze wojewódzkiej. – Przez to, że mamy sporo zawodników, którzy chcą ten potencjał wykorzystywać i stawać się coraz lepsi, cała grupa pracuje mocniej – zdradza trener 12-latków “Zielonych”, Miłosz Węglarz.

Za Wami pierwsza runda w kategorii młodzików. Zaczęliście jako I-ligowcy i szybko okazało się, że “Zieloni” z rocznika 2014 to faktycznie ścisła czołówka w województwie. Tak oceniałeś przed startem potencjał swojej drużyny?
Nie zastanawiałem się nad tym tak bardzo. Graliśmy we wcześniejszych latach z tymi drużynami, które stały się ligowymi rywalami, ale nie zakładaliśmy sobie celów w rywalizacji o punkty. Było dla nas sporą niewiadomą jak poradzimy sobie z przejściem do nowej kategorii wiekowej i to stanowiło główne wyzwanie.

Co zmienia u 11-latków przejście z kategorii orlików do młodzików?
Najważniejsza rzecz to rozmiary boiska. Z “szerokości” boiska przeszliśmy bliżej tej “prawdziwej” piłki. Pole gry jest co prawda jeszcze skrócone, ale jej kierunek jest taki, jak w piłce 11-osobowej. Przeszliśmy z gry 7 do 9-osobowej. Więcej ludzi na boisku – zarówno przeciwników jak i kolegów – to więcej złożoności, mocniejsze akcenty w działaniu grupowym. Nowością była też np. zasada pozycji spalonej. Jestem pozytywnie zaskoczony tym, jak z tymi wszystkimi zmianami poradzili sobie moi gracze.

Opowiedz jak to się stało, że zaczęliście rywalizację od I i III ligi?
System dzielił ligi orlików na podokręgi. Trwało to wszystko dwa lata, było dość skomplikowane, trzeba było rywalizować w lidze, rozgrywać dwustopniowe baraże. Zawiła ścieżka stanowiła sporą presję na dzieciach, którą te w obliczu takiego systemu nakładają na siebie same. Moim zdaniem to nie było do końca dobre, ale najważniejsze, że chłopcy sobie poradzili i ostatecznie są w miejscu, w którym są.

I ligę D2 na Śląsku wygrał jesienią Raków Częstochowa, mając wyraźną przewagę nad Wami. W bezpośrednich meczach też było widać różnicę?
Oba mecze z Rakowem kończyły się remisami i mocno otworzyły mi oczy w kontekście tego, na co nas stać. Uświadomiły czego brakuje, by stać się lepszym zespołem, ale jednocześnie uwydatniły nasze atuty. Jest parę aspektów, które funkcjonują u nas na bardzo wysokim poziomie – cechy wolicjonalne, determinacja, chęć zwyciężania. Mamy mocną mentalnie grupę, zawodnicy świetnie pracują w każdym pojedynku o piłkę i mają świadomość, jak mocno ich działanie przekłada się na drużynę.

W tabeli długo szliście z częstochowianami “łeb w łeb”. Wiemy, że nikt nie wyznacza w klubie tego typu celów, ale teoretycznie graliście o tytuł Mistrzów Śląska. Jak radzą sobie z taką sytuacją 11-latkowie?
W trakcie sezonu w ogóle nie poruszaliśmy z nimi tego tematu. Szliśmy po prostu “od meczu do meczu”. Jasne, że jak zaglądaliśmy w tabelę, byliśmy zbudowani, ale jako trenerzy zupełnie nie rozmawialiśmy z chłopcami punktach. Z drugiej strony presja w piłce po prostu jest, jeśli chłopcy chcą coś w przyszłości osiągnąć, muszą uczyć się z nią radzić. Wszystko jednak na zdrowych zasadach i tak, by te ambicje nie działały negatywnie. Chłopcy raczej wzajemnie się nakręcali a ja zawsze podkreślam, że bez względu na to, czy gra się w lidze czy w sparingu, z mocnym czy ze słabszym rywalem, trzeba zawsze dawać z siebie wszystko. Na koniec w ich piłkarskiej edukacji decydują indywidualne umiejętności poszczególnych wychowanków, a nie wynik w tabeli.

Rocznik 2014 to dwie ligi wojewódzkie. Również w III Twoja drużyna poradziła sobie znakomicie. Jaka jest recepta na zbudowanie tak wyrównanej kadry?
Jestem z tą drużyną od początku i uważam, że nie mamy dziś zawodników bardzo wyraźnie wybijających się ponad grupę, za to jest spora liczba graczy o wielkim potencjale. Przez to, że mamy sporo zawodników, którzy chcą ten potencjał wykorzystywać i stawać się coraz lepsi, cała grupa pracuje mocniej. Widzę tę wewnętrzną rywalizację, dozujemy ją tak, by miała zdrowy charakter, ale postęp wykonujemy odpowiednim podejściem do każdych zajęć przez każdego zawodnika. Ukształtowała się bardzo specyficzna grupa, może niekoniecznie “świadoma” już na tym etapie, ale naturalnie budująca swoją mentalność sportowców. Wykazują się ogromnym zaangażowaniem i trzeba tym w odpowiednich ramach zarządzać.

Jaki macie plan na okres przygotowawczy i cele na kolejną rundę?
Z tygodnia na tydzień chcemy czuć, że coś wypracowaliśmy i dobrze ten okres wykorzystujemy. Mamy przed sobą ciekawe, wartościowe sparingi i obóz w Tuszowie. Nie powiem niczego odkrywczego określając, na czym polega nasze zadanie. Chcemy po prostu, by każdy zawodnik jak najlepiej wykorzystał ten czas, czynił indywidualne postępy co przełoży się na coraz lepsze funkcjonowanie całej drużyny. Jako zespół próbujemy zaś wyjść ze swojej strefy komfortu, zmieniamy więc “system gry” i pracujemy nad zachowaniami na poszczególnych pozycjach tak, by znów nauczyć się czegoś nowego.

“Złoty Certyfikat” dla K.S. Stadion Śląski Chorzów

Kolejny rok z rzędu Akademia Stadionu Śląskiego otrzymała “Złoty Certyfikat” PZPN!
 
Program Certyfikacji Szkółek Piłkarskich to innowacyjny projekt skierowany do podmiotów prowadzących szkolenie dzieci w zakresie piłki nożnej. Jego ideą jest wyznaczanie standardów pracy z młodymi zawodnikami, pomoc w ich szkoleniu oraz weryfikacja szkółek. Przyznanie danemu podmiotowi Certyfikatu PZPN na jednym z trzech poziomów (złotym, srebrnym lub brązowym) jest równoznaczne ze spełnieniem przez niego szeregu kryteriów i gwarancją odpowiedniej jakości szkolenia.
 
Nasza Akademia po raz kolejny spełniła najwyższe kryteria i otrzymała “Złoty Certyfikat”, co jest potwierdzeniem najwyższych standardów i jakości szkolenia w Klubie Sportowym “Stadion Śląski” Chorzów.
 
Gratulujemy naszym trenerom i wszystkim, którzy przyczyniają się do tego, że przez lata jakość szkolenia w naszym klubie nie schodzi poniżej wyśrubowanego poziomu i stale dbają o to, by standardy pracy w Akademii Stadionu pozostawały na maksymalnym poziomie.
 
Z pasją do sukcesu!

Michał Pawlik: “Nie nakładaliśmy presji”

2025.10.01 Chorzow
pilka nozna juniorzy
KS Stadion Slaski Chorzow – GKS Katowice
N/z
Foto Lukasz Laskowski / PressFocus

Drużyna Stadionu Śląskiego z rocznika 2012 ma za sobą emocjonującą, ale i trudną jesień. “Zieloni” mogli być dumni z dokonywanych przez siebie postępów i jakości prezentowanej na boisku, ale to nie zawsze przekładało się na oczekiwany przez nich rezultat. – Trudno było zdjąć z zawodników poczucie presji, której zupełnie nie chcieliśmy na nich nakładać. Zespół wykonał wyraźny postęp, dobrze funkcjonował i mógł być z siebie zadowolony, ale na miejsce w stawce tego nie przełożył – potwierdza trener naszych 13-latków, Michał Pawlik.

Drużyny Stadionu Śląskiego z rocznika 2012 znów mają za sobą emocjonujące półrocze. Jak je oceniasz?
Michał Pawlik
(trener drużyny Stadionu z rocznika 2012): Przygotowanie zespołu pod kątem motorycznym i taktycznym się sprawdziło. Zespół na pewno osiągnął z niego korzyści w trakcie trwania rozgrywek. Większość chłopaków rozwinęła się indywidualnie, ale dostrzegam problemem, którym było miejsce w tabeli. Chłopcy bardzo przeżywali wpadki, kształt płaskiej jesienią w tabeli mocno ich deprymował. Biorąc jednak pod uwagę ich przyszłość, na pewno wyciągnęliśmy z ostatnich miesięcy sporo korzyści. Część zawodników wysłała mocne, indywidualne sygnały, że poszli mocno do przodu.

Da się uciec od wyniku przy tak płaskiej tabeli i spadkach?
Niestety mecze, które z przebiegu gry powinniśmy wygrywać, które kontrolowaliśmy posiadając piłkę i kreując sytuacje, kończyliśmy niejednokrotnie porażkami. To sporo nam popsuły. W tej lidze dwa zespoły odskoczyły konkurencji, ale między pozostałymi różnice w dorobku były minimalne. Przez to trudno było zdjąć z zawodników poczucie presji, której zupełnie nie chcieliśmy na nich nakładać. Zespół wykonał wyraźny postęp, dobrze funkcjonował i mógł być z siebie zadowolony, ale na miejsce w stawce tego nie przełożył.

Często mieliście poczucie, że z gry zasłużyliście na większą liczbę punktów?
To nasza bolączka od dłuższego czasu. Jesienią takich spotkań było kilka, a patrząc przez pryzmat całego mojego pobytu, już co najmniej kilkanaście. Kontrolowaliśmy mecze przez 70 minut a przegrywaliśmy w prosty sposób różnicą jednego gola. Mieliśmy też jesienią problemy kadrowe, a ograniczona przez nie liczba gotowych do grania zawodników mocno ich obciążała. To dawało się często we znaki w kluczowych momentach, w efekcie “nie dojeżdżała” też głowa i gubiliśmy punkty.

W czym upatrujesz największych rezerw w potencjale drużyny?
Jako grupa mocno zmieniliśmy swoje podejście do treningu. Stało się bardziej dojrzałe. To wcale nie aspekt piłkarski był trudnością dla zawodników. Zauważyliśmy duży, mentalny przeskok u 13-14 latków. Jako trenerzy nie nakładaliśmy na chłopców presji, ale oni i tak mocno przeżywali kwestię miejsc w tabeli. Problemy kadrowe to jeszcze potęgowały, a to wszystko nie są kwestie, które powinny być kluczowe dla zawodników na tym etapie rozwoju. Na pewno brakowało też rywalizacji na poszczególnych pozycjach. Wiosną przeprowadzimy nabór z uwzględnieniem właśnie tych aspektów.

Graliście jesienią w dwóch ligach, w czym wspierali was koledzy z młodszego rocznika. Rozgrywki ligi okręgowej spełniły swoje zadanie?
Granie na dwóch szczeblach było korzystne pod kątem liczby minut, które mogli rozegrać zawodnicy zarówno z młodszego rocznika jak i ci, którzy u nas się nie łapali do składu w lidze wojewódzkiej. Sam poziom ligi okręgowej nie sprzyjał jednak aż tak rozwojowi indywidualnemu. Każdy chce grać w najwyższej lidze, chłopcy są ambitni, chcą pracować nad umiejętnościami i prezentować je na wyższym szczeblu.

Na horyzoncie przed zawodnikami z rocznika 2012 pojawia się Centralna Liga Juniorów U-15. Czy już na tym etapie wywołuje to jakąś ekscytację u Twoich graczy?
Wydaje mi się, że przed nami jeszcze długa droga, by w tej CLJ być. Przede wszystkim starszy rocznik musi utrzymać w niej miejsce, choć chyba jest na dobrej ku temu drodze. Jasne, że w kuluarach chłopcy o tym mówią, rozmawiają. CLJ to jednak znacznie wyższe wymagania niż liga wojewódzka. Zagrają w niej ci najlepsi. Kto to będzie? Nie mam jeszcze pojęcia, każdy z zawodników ma przed sobą pół roku pracy i rozwoju, a drzwi są otwarte. Jako sztab też będziemy musieli przygotować się do tej rywalizacji, choćby pod kątem taktycznym. Co do zespołu, mamy w drużynie kilku chłopaków którzy z pewnością sobie poradzą w tak wymagającym środowisku, ale niewątpliwie będzie też potrzeba świeżości i nowych bodźców do rywalizacji o miejsce w drużynie. Czekają nas nabory, poszerzenie i wzmocnienie całej kadry.

Piłkarska jesień za wami, ale i zima zapowiada się całkiem ciekawie. Jakie macie plany na okres przygotowawczy?
Jedziemy na bardzo ciekawy turniej do Włoch. W styczniu wybieramy się do Mediolanu, gdzie będziemy mieli okazję do konfrontacji z mocnymi, zagranicznymi rywalami. Potem zaplanowaliśmy rozegranie 6-7 sparingów. Czasu do ligi pozostanie niewiele. Na obozie w Szalowej wraz z 2013 będziemy się szykować się do startu rozgrywek, które ruszą początkiem marca. Fajnie byłoby tym razem osiągnąć lepszy wynik na szczeblu wojewódzkim, choć najważniejsze, by dobrze wykorzystać kolejne miesiące na rozwój każdego z chłopaków.

Tomasz Klimas: “Chcesz wyniku, rozwijaj umiejętności”

Wyjątkowo wysoko mieli tej jesieni zawieszoną poprzeczkę zawodnicy Stadionu Śląskiego Chorzów z rocznika 2011. “Zieloni”, którzy dotychczas rywalizowali na drugim szczeblu w województwie, jesienią zostali rzuceni na głębokie wody Centralnej Ligi Juniorów i I ligi C1. Poradzili sobie bardzo solidnie. – Podeszliśmy do tego z pokorą, zaangażowaniem i zadaniem bycia gotowym w stu procentach do każdego meczu – mówi trener naszych 14-latków, Tomasz Klimas.

Za Wami pierwsza część sezonu w Centralnej Lidze Juniorów U-15. Jesteś zadowolony z tego, jak dotychczas wypadacie w tych rozgrywkach?
Jestem zadowolony. Przede wszystkim doceniam i cieszę się z widocznego rozwoju chłopaków. Z tego, że szybko potrafili dostosować się do rosnących wymagań, dokonując indywidualnego oraz grupowego postępu.

CLJ jest często traktowana jako okno wystawowe, ale też niesie za sobą styczność ze sporą presją. Jak w tym elemencie pracowaliście nad zawodnikami?
Największa różnica polega dziś na tym, że tydzień w tydzień gramy mecze pod dużą presją. Regularnie stajemy naprzeciw drużynom stawiającym wysokie wymagania, prezentującym bardzo wysoką jakość. W ligach wojewódzkich takie mecze zdarzają się kilka razy na rundę, w CLJ co tydzień trzeba być w pełnej gotowości i potrafić utrzymywać intensywność grania. To dla nas bardzo ciekawe i wartościowe w kontekście rozwoju.

Liga wygląda na mocno wyrównaną. Jakie w swojej drużynie wyróżnisz atuty, dzięki którym jesteście w stanie rywalizować z najlepszymi?
Trzy – cztery zespoły walczą o najwyższe cele, od piątego do dwunastego miejsca utworzył się peleton, wśród którego dominują wyrównane mecze i minimalne różnice punktowe no i dwa zespoły, które przynajmniej dotychczas nie zagrażały innym. Naszym atutem jest fakt, że chłopcy mają w sobie ogromną chęć do rozwoju i dużej pracy. Większość z nich – również tych, którzy dołączyli do nas latem – ma za sobą przeszłość w drugiej lidze wojewódzkiej. Dla nich te wymagania mogły więc wydawać się duże, ale wysoko zawieszona poprzeczka przy ich mentalności sprzyja rozwojowi. Wymagania urosły również wobec mnie. Każdy z zawodników stanął przed zadaniem, by z tygodnia na tydzień stawać się lepszym, szybko diagnozować deficyty i w krótkim czasie je poprawiać. Dwójce zawodników zmieniliśmy nawet w trakcie rozgrywek pozycje, nauczyliśmy ich nowych zadań. Mimo dużych wymagań postęp był wśród nas zauważalny.

Dwiema wygranymi mocno weszliście w rozgrywki. Przed pierwszym meczem byłeś spokojny o to, jak poradzi sobie zespół?
Nie, absolutnie. Gdybyśmy byli spokojni, bylibyśmy szybko sprowadzeni na ziemię. Myślę, że przed startem to nas traktowano jako ekipę, która będzie na dole stawki. Podeszliśmy do tego z pokorą, zaangażowaniem i zadaniem bycia gotowym w stu procentach do każdego meczu. Od początku starałem się też wiedzieć dużo o każdym przeciwniku. Sporo było przy tym pracy, ale chciałem przygotować zespół do każdego spotkania tak, by już w trakcie gry chłopcom było po prostu łatwiej. Wiedzieliśmy na przykład, że każdy moment dekoncentracji na inaugurację w Nysie będzie karany. Wiedzieliśmy, jak gra rywal, że ma zawodnika, do którego trafia szybko transportowana piłka a on potrafi zrobić z niej ogromny pożytek w polu karnym. Gdybyśmy nie mieli recepty, pewnie nie byłoby za wesoło. Ten początek sezonu był świetny, bo sprawiliśmy też niespodziankę wygrywając z Górnikiem Zabrze. Te punkty w ostatecznym rozrachunku sporo nam dały, ale podsumowując ten czas chłopcy sami zauważali, że tak jak po dwóch meczach czuli się najlepsi, tak gdy przydarzyła nam się seria meczów bez punktów, zadziałało to odwrotnie. Te wahania nastrojów, pewności siebie i dyspozycji w tak młodym wieku są duże, więc naszą rolą było tak pracować z nimi w treningu i mentalnie, by co tydzień potrafili w gotowości wyjść na boisko podejmując kolejne wyzwanie.

Zespół Stadionu z rocznika 2011 wcześniej długo walczył o to, by wydostać się z II ligi wojewódzkiej. Tymczasem jesienią solidnie radził sobie nie tylko w CLJ, ale też w I lidze trampkarzy. Jak udało się dokonać takiego przeskoku?
Na pewno jest w tym zasługa całego sztabu szkoleniowego. Za I ligę wojewódzką odpowiada Kamil Kolebski, moim asystentem jest Krzysztof Ciasto, trenerem przygotowania fizycznego Konrad Łuszcz, a trenerami bramkarzy Marek Pietrek i Oskar Kontny. Wspólna praca dała efekty. Warto podkreślić, że obecni I-ligowcy w większości grali z kolei wcześniej głównie w III lidze. Tak, to był ogromny przeskok dla całej grupy. Nie chodziło nawet o adaptację do ligi i umiejętność osiągania w niej wyników. Każdy z zawodników musiał po prostu rozwinąć się indywidualnie. Zostali wrzuceni na głęboką wodę i wiedzieliśmy, że albo od razu zaczną pływać, albo utoną. Od początku nie było mowy o koncentrowaniu się na wyniku i szukaniu prostych środków do jego osiągnięcia. To byłoby marnowaniem szansy, poza tym – jak pokazały rozgrywki – ci, którzy próbowali skupić się na bronieniu i rozbijaniu gry rywali, mają duże problemy. Wnioski są jasne – chcesz mieć wynik, musisz rozwijać umiejętności. Uczyć się szybkich reakcji, szybkiego rozpoznania sytuacji, potrafić płynnie korygować pewne rzeczy w czasie meczu. Nam udało się zrealizować zadania, wypracować postęp, zaś zimą – już w spokojniejszych warunkach – znów będziemy chcieli utrzymać tempo rozwoju.

Jakie cele stawiacie sobie na kolejne półrocze?
Jesteśmy na półmetku i przed nami jeszcze długa droga. Cel jest wciąż ten sam, a by go osiągnąć musimy z dużą pokorą podchodzić do każdego rywala i na sto procent wykonywać swoją pracę. Uważam, że ten, kto podejdzie do tego sumiennie, zyska na indywidualnym rozwoju, którego w normalnych warunkach i bez tak wysokiej poprzeczki by nie osiągnął. W środowisku CLJ chłopcy uczą się dziś w błyskawicznym tempie i myślę, że w ciągu sezonu wykonują pracę, na którą normalnie potrzebowaliby około dwóch lat.

Najlepsze mecze “Zielonych” – jesień 2025

Ligowa jesień za nami, a każda z drużyn Stadionu Śląskiego ma za sobą lepsze i gorsze momenty. Poprosiliśmy szkoleniowców “Zielonych” o wytypowanie najlepszych meczów w wykonaniu ich podopiecznych. Oto “TOP 11” spotkań naszych drużyn w minionych miesiącach zdaniem szkoleniowców.

Rocznik 2007/2008:

K.S. Stadion Śląski Chorzów – Górnik Piaski 4:0 (3 liga śląska seniorów)
“Śmiało typowałbym zwycięskie starcie z Górnikiem Piaski. Wygraliśmy 4:0 z drużyną walczącą o bezpośredni awans. Zdominowaliśmy rywala, dyktowaliśmy warunki gry, kontrolowaliśmy mecz” – Dawid Miłkowski

GKS Katowice – K.S. Stadion Śląski 3:4 (I liga Wojewódzka A1)
Przełomowy mecz w minionej rundzie. Wyjazdowe spotkanie pokazało, że jesteśmy w stanie rywalizować i wygrać z każdym przeciwnikiem w tym sezonie. Przegrywaliśmy do 17 minuty 2:0, ale swoją determinacją oraz dobrą grą doprowadziliśmy do wyniku 2:4. Mecz toczył się w bardzo dobrym tempie, w końcówce straciliśmy bramkę na 3:4 i było dosyć nerwowo, ale udało nam się odeprzeć ataki “Gieksy” i w ostatecznym rozrachunku wygraliśmy z głównym kandydatem do awansu do Makroregionu. Ten mecz zbudował w nas pewność siebie oraz pokazał kierunek w którym chcemy podążać” – Bartosz Stachowiak.

Rocznik 2009:

Ruch Chorzów S.A. – K.S. Stadion Śląski Chorzów 0:1 (I Liga Wojewódzka B1)
“To były ważne derby z Ruchem Chorzów, wygrane przez nas 1:0 po szybko strzelonej bramce. Odpowiedzialnie prowadziliśmy grę i solidnie realizowaliśmy założenia, a do tego zagraliśmy na zero z tyłu, co dodatkowo podkreśla wartość tego zwycięstwa.” – Krzysztof Ciasto.

MKS SMS Oświęcim – K.S. Stadion Śląskim Chorzów 0:4 (II Liga Wojewódzka B1)
“Mecz z ówczesnym liderem  zagraliśmy bardzo konsekwentnie, kombinacyjnie oraz z dużą determinacją, co przełożyło się na pewne zwycięstwo 4:0. Chłopaki pokazali świetną jakość, strzelając wiele bramek zespołowi, który do tej pory bardzo dobrze się bronił. Dzięki temu wygraliśmy wysoko i wskoczyliśmy na fotel lidera, a drużyna jeszcze mocniej uwierzyła, że może utrzymać się na szczycie.” – Krzysztof Ciasto.

Rocznik 2010:

Zagłębiak Dąbrowa Górnicza – K.S. Stadion Śląski 0:6 (II Liga Wojewódzka B1)
“Mecz z sąsiadem w tabeli, przeciwko starszym kolegom z Dąbrowy, był najbardziej kompletny. Utrzymaliśmy wysoką jakość i tempo przez całe spotkanie i nie przesadzę mówiąc, że miał on potencjał na wynik dwucyfrowy. W pierwszej połowie z wielu dogodnych sytuacji, wykorzystaliśmy zaledwie jedną – chyba tę najmniej oczywistą. W tym spotkaniu zgadzało się wszystko. W większości meczów w tym sezonie budowanie akcji opieraliśmy na grze bocznymi sektorami, a tego dnia świetnie wychodziło nam też granie środkiem pola. Byliśmy bardzo różnorodni w fazie ataku. W bronieniu zagraliśmy na przysłowiowe “zero z tyłu”, nie dopuszczając przeciwników do zbyt wielu wejść w nasze pole karne. Jakość naszej gry utrzymała się na tak samo wysokim poziomie po dokonaniu zmian. Można było być naprawdę dumnym z akcji rozgrywanych przez chłopaków” – Piotr Bryk.

Rocznik 2011:

K.S. Stadion Śląski Chorzów – Górnik Zabrze 2:0 (Centralna Liga Juniorów U-15)
“Trudno było mi wybrać jeden mecz, ale stawiam na wygraną 2-0 z Górnikiem Zabrze. W tym meczu zagraliśmy świetną pierwsza połowę i ofiarnie broniliśmy oraz kontrowaliśmy w drugiej. W konsekwencji wygraliśmy z bardzo mocnym rywalem. Muszę jednak wspomnieć również o zwycięskim starciu Odrą Opole. Wygraliśmy aż 6:1, wyróżniłbym to spotkanie jako pokaz siły, determinacji i pewności siebie w wykonaniu mojego zespołu” – Tomasz Klimas.

K.S. Stadion Śląski Chorzów – Raków Częstochowa 3:0 (I Liga Wojewódzka C1)
“Zdecydowanie nasze najlepsze spotkanie z rywalem, z którym wcześniej zremisowaliśmy sparing na samym początku obozu przygotowawczego. Tamto spotkanie skończyło się remisem, do ligowego meczu nasz zespół podchodził bardzo pozytywnie nakręcony, z konkretnym planem na mecz. Było to jedno z tych spotkań, przy których od samego początku czułem ogromny spokój, bo bez względu na wynik widziałem, że zespół jest dobrze przygotowany pod każdym względem i jako jedność stawia czoła rywalowi, który mimo że grał wieloma zawodnikami z rocznika młodszego, jest wiodącą marką na Śląsku. Wygraliśmy zasłużenie, a takie spotkania, w któych wszystko odpowiednio funkcjonuje od samego początku, od realizacji planu na mecz po końcowy wynik to przyjemność sama w sobie” – Kamil Kolebski.

Rocznik 2012:

UKS Ruch Radzionków – K.S. Stadion Śląski Chorzów 2:4 (II Liga Wojewódzka C2)
“Mecz wyjazdowy, który stał się takim kołem napędowym w całym procesie ligowym i treningowym tego zespołu. Mecz bardzo dobry pod kątem skuteczności oraz walki o każdy centymetr boiska a więc elementów, których brakowało w wielu wcześniejszych spotkaniach. Taka postawa pozwoliła nie tylko podnieść morale zespołu, a wynik był obrazował to, jak dobrze udało się zagrać mecz ligowy i zgarnąć 3 punkty. Był to też moment zmian personalnych i kilku roszad na pozycjach, które mimo wielu przeszkód pozwoliły zostać nam na szczeblu 2 ligi wojewódzkiej” – Michał Pawlik.

Rocznik 2013:

K.S. Stadion Śląski Chorzów – Bumerang Ruda Śląska 4:2 (III Liga Wojewódzka D1)
Najlepszy mecz, który dotychczas zagraliśmy pod każdym kątem. Wygraliśmy 4-2, demonstrując zaangażowanie, determinację i dyscyplinę taktyczną na wysokim poziomie. W pamięć szczególnie zapadło przygotowanie i odpowiedź na sposób gry przeciwnika, czyli reakcja na jego dalsze podania. Świetnie reagowaliśmy na pomysł rywala i zasłużenie zwyciężyliśmy to spotkanie.” – Tomasz Wieczorek.

Rocznik 2014:

Raków Częstochowa – K.S. Stadion Śląski Chorzów 2:2 (I Liga Wojewódzka D2)
„Spotkanie pokazało, że mimo ogromnej jakości piłkarskiej przeciwników dzięki odwadze, zaangażowaniu i nieustępliwej walce potrafiliśmy dorównać im w kluczowych momentach. Sama jakość piłkarska meczu była bardzo wysoka jak na tę kategorię wiekową. Szkoda jedynie bramki straconej w ostatniej minucie, ale ten mecz i tak potwierdził, jak duży potencjał ma nasza drużyna.” – Miłosz Węglarz.

K.S. Stadion Śląski Chorzów – Ruch Chorzów 1:2 (III Liga Wojewódzka D2)
„Mecz z Ruchem Chorzów, mimo że przegrany u siebie, miał bardzo nietypowy przebieg. W drugiej części spotkania w zaledwie jedną minutę straciliśmy dwie bramki, co całkowicie odmieniło jego obraz. Przez większą część meczu prezentowaliśmy się jednak świetnie, utrzymując wysoki poziom gry i kontrolując wiele fragmentów, dlatego końcowy wynik nie oddaje naszej dobrej postawy. Mimo porażki byłem z zawodników naprawdę dumny.” – Miłosz Węglarz.

Piotr Bryk: “Nadrzędne cele się nie zmieniły”

Drużyna z rocznika 2010 w ubiegłym sezonie z powodzeniem reprezentowała K.S. Stadion Śląski Chorzów w elitarnej, Centralnej Lidze Juniorów. Od bieżących rozgrywek nasi 15-latkowie rozpoczęli rywalizację w kategorii juniorów młodszych.

– Po pełnym wyzwań i doświadczeń w poprzednim sezonie zwłaszcza w CLJ macie za sobą nieco spokojniejszą rundę?
– Tak, da się odczuć, że nasze poczynania są mniej śledzone niż w poprzednim sezonie, kiedy byliśmy trochę „na świeczniku” w naszym środowisku, ale nasze nadrzędne cele się nie zmieniły. Nadal chcemy rozwijać chłopaków przede wszystkim indywidualnie, bo wiemy, że jesteśmy klubem, z którego wyróżniający się zawodnicy mogą w odpowiednim momencie wypłynąć do topowych drużyn.

– Co dał wam rok w elitarnej CLJ-tce?
– Ciężko wskazać jeden konkretny element. Myślę, że rok gry w środowisku, w którym tempo i intensywność są bardzo wysokie, poprawił tych chłopaków kompleksowo. Dzięki temu kilku z nich mogło bez większej potrzeby aklimatyzacji regularnie grać w 1. lidze B1 z rocznikiem 2009, a inni – jak Maksymilian Klekot, przechodząc do Cracovii – zmienić otoczenie na lepsze.

– Od trwającego sezonu drużyna z rocznika 2010 kategorię trampkarza zmieniła na kategorię juniora. Z czym wiąże się taka zmiana?
– Myślę, że znacząco wzrasta rola działań grupowych i zespołowych. W trampkarzach bywało, że zespół opierał się na jednym czy dwóch zawodnikach, którzy potrafili zrobić ogromną różnicę. Teraz jest to znacznie trudniejsze. Dalej widać na boisku wiodące postaci i o takie dbamy szczególnie, ale bez odpowiedniego wsparcia ze strony drużyny nie są one w stanie tak mocno wpływać na przebieg meczu.

– Stadion Śląski z rocznika 2010 rywalizuje w dwóch kategoriach wiekowych, w obu ligach plasując się w środku stawki. Jak oceniasz całą jesień?
– Jesteśmy po dużej metamorfozie. Trzon zespołu z zeszłego roku nie gra z nami w meczach, dzięki czemu inni zawodnicy muszą wejść w role liderów, co bardzo ich rozwija. Dołączyli też do nas obiecujący chłopcy z mniejszych ośrodków, którzy wnieśli świeżość i zaangażowanie. W samych rozgrywkach byliśmy bardzo niestabilni – świetne mecze przeplataliśmy słabymi, co pokazuje zarówno nasz potencjał, jak i to, jak wiele pracy przed nami. Na ostatniej konferencji trenerskiej usłyszałem, że zawodnik najlepiej rozwija się, gdy 50% meczów gra z przeciwnikiem na swoim poziomie, 25% z dużo trudniejszym i 25% z takim, którego dominuje. Jesienią idealnie wpisaliśmy się w te ramy.

– Najbardziej wyróżniający zawodnicy twojego zespołu są ważnymi postaciami w starszej drużynie. To bodziec dla kolejnych Twoich podopiecznych?
– Do piątki zawodników, którzy na stałe funkcjonują w drużynie 2009, staramy się na niektóre jednostki treningowe dołączać trzech kolejnych. Myślę, że jest to dla nich bodziec, choć mam nadzieję, że większość ma już na tyle wysoką samoświadomość, by niezależnie od miejsca i składu zawsze dawać z siebie maksymalnie dużo.

– Wiosną będziecie kibicować starszym kolegom w walce o CLJ U-17?
– Kibicować będziemy, ale przede wszystkim patrzymy na siebie. Niezależnie od tego, gdzie zagramy w sezonie 2026/2027 – czy będzie to 1 liga B1, CLJ U-17, czy może część chłopaków trafi już do drużyny seniorskiej – musimy być na to gotowi. Plan na najbliższe pół roku jest raczej standardowy. Z ciekawszych rzeczy staramy się dopiąć udział w zagranicznym turnieju pod koniec maja i mam nadzieję, że uda się to zrealizować. Najważniejsze pozostaje jedno: indywidualny rozwój zawodników.

“Zielone Mikołajki” za nami!

Około 250 najmłodszych adeptów futbolu z Akademii Stadionu Śląskiego bawiło się w sobotę na obiektach “Kotła Czarownic” przy okazji klubowych “Mikołajek”. To kolejna edycja tradycyjnej imprezy dla dzieci spod znaku “Zielonej eSki”.

Dzieci, które zebrały się w jednej z sal Stadionu Śląskiego przez dwie godziny doskonale bawiły się w oczekiwaniu na przybycie Świętego Mikołaja. Grupa Animo-Anima przygotowała szereg zabaw, angażujących tych najmłodszych i tych odrobinę starszych. Całą imprezę poprowadził Kuba Kurzela – konferansjer i spiker, pracujący m.in. przy meczach Reprezentacji Polski, Ruchu Chorzów, a także największych eventach w całym kraju.

W atmosferze pełnej uśmiechu i ekscytacji “Zieloni” doczekali się przybycia Mikołaja. Ten zjawił się oczywiście z workiem wypchanym prezentami. Z upominkami wyszedł każdy z uczestników sobotniej imprezy, na każdego po intensywnej zabawie czekał również pyszny poczęstunek. Święty Mikołaj już zapowiedział swoją przyszłoroczną wizytę, na którą dzieciaki z naszej Akademii już niecierpliwie czekają!

Sobotnie “Mikołajki” były niezwykle udaną i niezapomnianą imprezą. Za pomoc, bez której to wydarzenie nie mogłoby się udać, dziękujemy naszemu partnerowi – firmie Helimed.

Krzysztof Ciasto: “Każdego motywować do pracy”

Fenomenalną rundę mają za sobą juniorzy młodsi z rocznika 2009. “Zieloni” na półmetku rozgrywek w I lidze B1 są wiceliderem, zaś na drugim szczeblu przewodzą stawce. Na czym polega fenomen drużyny, z której latem rozstało się wielu kluczowych graczy, dostrzeżonych przez skautów z innych drużyn? Co motywuje naszych 16-latków do dalszej pracy? Jesień w wykonaniu podopiecznych podsumowuje trener Krzysztof Ciasto.

Zanim porozmawiamy o osiągnięciach drużyny z rocznika 2009 jesienią, pomówmy o letnim okresie przygotowawczym. Musiałeś poświęcić go na solidną przebudowę?

Krzysztof Ciasto (trener Stadionu Śląskiego U-17) – Doszło do dużej liczby istotnych zmian kadrowych. Odeszło ośmiu wiodących zawodników – Szymon Przegendza przeniósł się Górnika Zabrze, Szymon Steckiewicz, Oliwier Działowy i Błażej Palica do Ruchu Chorzów, Wiktor Karwowski i Szymon Rożek do GKS-u Katowice, a Gabriel Sapa do Ruchu Radzionkowa. Biorąc pod uwagę, że kilka miesięcy wcześniej do Górnika trafił nasz ówczesny kapitan, Mikołaj Kempys, mówimy o grupie, którą trudno było zastąpić. Trzymam kciuki za ich kolejne kroki w piłkarskiej przygodzie, ale jednocześnie po tych odejściach wiedziałem, że czeka nas sporo pracy. Mimo to nie posiłkowaliśmy się graczami z zewnątrz. Wiedzieliśmy, że mamy mocną grupę i w kolejnych zawodnikach drzemie duży potencjał. Dołączyliśmy też do zespołu zawodników z rocznika 2010 z których postawy jestem bardzo zadowolony, bo jak się okazało, odegrali ważną rolę.

Zimujecie w roli wicelidera I ligi i lidera II ligi juniorów B1. Trudno było przypuszczać, że będzie aż tak dobrze?

Zawodnicy, którzy zostali, szybko sami sobie bardzo wysoko podnieśli poprzeczkę. Początkowo celowaliśmy w górną połówkę tabeli, w ten sposób określając swoje możliwości. Dobra robota wykonana na obozie procentowała, a sparing z silną Koroną pokazał nam, że może być dobrze. Od początku sezonu ruszyliśmy więc z dużą wiarą w siebie. Chłopcy mocno się rozwinęli, wzięli odpowiedzialność za wynik. Jesteśmy wysoko w tabelach, ale najważniejsze, że wychowujemy kolejne jednostki. Wymiernym przykładem jest fakt, że w I i II lidze nasi gracze są na pierwszych pozycjach w klasyfikacji strzelców. A to tylko przykład.

Liga zaczęła się jednak od przegranej z Zagłębiem Sosnowiec. Jakie znaczenie miało to spotkanie biorąc pod uwagę, że stało na naprawdę świetnym poziomie?

Przegraliśmy, ale uświadomiliśmy sobie jeszcze raz potencjał, jaki drzemie w zespole. Uważam, że piłkarsko to był jeden z kilku najlepszych meczów w naszym wykonaniu. Mieliśmy w końcówce sytuacje bramkowe, które mogły dać nam zwycięstwo, a ostatecznie skończyliśmy bez punktów. To był jednak bardzo ważny mecz pod kątem mentalnym. Grupa czuła, że była tego dnia mocna, że stać ją na podjęcie rywalizacji z każdym rywalem i zmotywowała się do tego by udowodnić, że będziemy się liczyć w tej lidze. W I lidze jesienią straciliśmy punkty tylko w trzech meczach. Po starciu z aktualnym liderem – Rekordem Bielsko-Biała, nastroje były podobne. Źli byliśmy za to na siebie o remis z Podbeskidziem. Tam zawiodła po prostu skuteczność.

Na czym polega fenomen “Zielonych” z rocznika 2009?

Na stojącej na bardzo wysokim i wyrównanym poziomie rywalizacji. Rozwijają się wszyscy, nie tylko ci, uważani w danym momencie za najlepszych. Grupa została dobrze dobrana przy naborach pod kątem pozycji boiskowych i potencjału. Myślę, że wkrótce “wyskoczą” kolejni, bo mamy też w swoich szeregach graczy późno dojrzewających, którzy jeszcze zwrócą na siebie uwagę.

Ta drużyna trenuje razem – nie ma podziału na pierwszy i drugi zespół. Jest przez to duża rotacja podczas treningu, bo jeśli ktoś wygląda dobrze w tygodniu, to po prostu dostaje swoją szansę. Są oczywiście pozycje, na których bywa trudniej. Choćby napastnicy i wspomniana już sytuacja, w której napastnik z I ligi strzela mnóstwo bramek, a napastnik z II również. Ten z I nie oddaje miejsca, ten z II może więc być wkurzony. Staram się jednak to wykorzystywać, “trzymać pod prądem” i motywować każdego do pracy. To naprawdę bardzo wyrównany rocznik.

Zaczęliśmy od omówienia zmian, które nastąpiły latem. Przy takiej dyspozycji i wynikach, jakie osiągnęliście w ostatnich miesiącach pewnie pojawia się zainteresowanie skautów kolejnymi zawodnikami?

Jasne, skauci regularnie pojawiają się na naszych meczach. Myślę, że przy obecnym poziomie kilku zawodników otrzyma zaproszenia na testy. Na ten moment uważam, że chłopcy mają dobre środowisko do rozwoju a latem pewnie pojawią się kolejne możliwości. Nasi wychowankowie od lat trafiają do czołowych akademii nie tylko na Śląsku, ale i w całej Polsce. To naturalny efekt ich rozwoju i codziennej pracy, którą wykonują.

W piłce młodzieżowej trenerowi większą satysfakcję sprawia gra drużyny, czy indywidualne postępy podopiecznych, którym pomaga torować ścieżkę do profesjonalnej piłki?

Największą satysfakcję mam z tego, że nasi “stadionowi” zawodnicy dobrze radzą sobie w kolejnych klubach. To dowodzi, że po prostu dobrze ich szkolimy i przygotowujemy na kolejne kroki w piłce. Osobiście cieszy mnie, że pozostaje kontakt z byłymi podopiecznymi. Sami dzwonią, zagadają, porozmawiają o swoich ostatnich meczach.

Wraz z częścią obecnych podopiecznych wywalczyliście awans do CLJ U-15 2 lata temu. Są apetyty, by powtórzyć sukces w kolejnej kategorii wiekowej?

Tym razem jest różnica. Wówczas, dzięki awansowi sami dostaliśmy możliwość gry na tym najwyższym poziomie w kraju. Teraz tak naprawdę nie gramy o CLJ dla siebie. Drużyna mobilizuje się więc pod innym kątem. Chce wygrywać każde kolejne spotkanie, być co tydzień lepsza i udowadniać, że jest czołówką w województwie. Potrafimy dobrze się bronić, wykorzystywać ofensywne atuty, co weekend z każdym rywalem grać wyrównane, jakościowe piłkarsko mecze.

Jakie plany ma sztab szkoleniowy zespołu z rocznika 2009 na okres przygotowawczy?

Już w grudniu mocno pracujemy nad motoryką. Od stycznia znów będzie więcej piłki. Chcemy szlifować kolejny system gry. Wierzę, że będzie to bardziej owocny, bo dłuższy okres niż letni.